niedziela, 12 grudnia 2010

ADWENTOWO Z KAMCZATKI


Kochani!
            Pan Bóg i aniołowie czuwali nad nami, więc szczęśliwie dotarłyśmy do Pietropawłowska. Podróże w Rosji są fascynujące, zwłaszcza wtedy, gdy leci się samolotem typu Antonow. Trzęsie nieźle, huczy głośno. Tego się mnie da opisać, to trzeba samemu przeżyć. My przeżyłyśmy.
            Powoli wchodzimy na nowo w rytm kamczackiego życia. Ustaliłyśmy plan naszego dnia, aby modlitwa i praca wzajemnie się dopełniały. Codzienne dzielenie się Słowem Bożym pomaga nam rozeznawać Wolę Bożą, dostrzec zakamarki serca, które są pozamykane, a potrzebują uzdrowienia. P. Bóg dotyka także naszych serc poprzez codzienną adorację. Jakaż to dla nas łaska! Poprzez adorację, Eucharystię i Liturgię Godzin jesteśmy wszystkie tak blisko siebie na całym świecie. Gdy na Kamczatce zaczyna się nowy dzień, na drugiej półkuli kończy się poprzedni. Nasz Pan Jezus Chrystus wielbiony jest nieustannie! No tak, felicjanki opanowały światJ.
                        Na świętowanie Ofiarowania NMP przygotowałyśmy dla naszych parafian obrazki z M. Angelą i modlitwą przez Jej wstawiennictwo (oczywiście po rosyjsku) ,a w kaplicy dekorację. Skromną, ale taką z serca. I było odświętnie. S. Donata powiedziała kilka słów o Matce i historii Zgromadzenia. Po Eucharystii odmówiliśmy wspólnie litanię do Matki i nastąpiło ucałowanie Jej relikwii. Panie bądź uwielbiony za dar Matki Angeli – bez Niej nie byłoby nas! Popołudniu dokonałyśmy ceremonii ofiarowania – łącząc się z każdą siostrą.
            W Polsce mówi się o ewangelizacji wizualnej, a my tu na Kamczatce mamy nowy sposób ewangelizacji. Ewangelizacja autobusowa – to prosta sprawa – wsiadamy w autobus i jedziemy, a ludzie… patrzą. Wiele spraw na mieście staramy się załatwiać właśnie w taki sposób – środkami komunikacji miejskiej. Do tego dochodzi jeszcze targ – okazja, by uśmiechnąć się do innych, zagadnąć, odpowiedzieć na pytania.
            Razem z Ks. Krzysztofem i Siergiejem byłyśmy na cmentarzu na grobie Saszy, w dniu Jego 18 urodzin. Wiemy, jak bardzo Siergiej kochał Saszę. Gdy kładł kwiaty na grobie – płakał. Był to wzruszający moment. Po powrocie zjedliśmy bliny. Taki tu zwyczaj, gdy wspomina się zmarłego to trzeba wspólnie zasiąść do stołu. Czasem taki posiłek spożywa się na cmentarzu.
            W pierwszą Niedzielę Adwentu włączyliśmy się w modlitwę całego Kościoła w intencji życia. Przed Eucharystią parafianie oglądali prezentację „Życie” o małym Samuelu. Prezentację dałyśmy Ks. Krzysztofowi, a On przygotował jej tekst w j. rosyjskim. W oczach naszych parafianek pojawiły się łzy. Wiele kobiet w Rosji przeżywa dramat z powodu dokonanych aborcji.
            W Niedzielę Gaudete przeżyłyśmy prawdziwą radość Po raz pierwszy zobaczyłyśmy takie tłumy dzieci na Eucharystii!!! Było ich sześcioro!!! Niesamowite! P. Bóg dał piękną pogodę i… przyszły: Katia, Wiktoria, Denis, Ania, Krystyna, Anton. A tydzień wcześniej był tylko Anton. Po Eucharystii spotkaliśmy się przy słodkim stole, a potem na niedzielnej szkole. Katechezę prowadziła Galina. S. Jana uczyła śpiewu w j. rosyjskim. Taki mały debiut. Dzieci obiecały przyjść na następny raz, bo chcą zagrać w jasełkach, a rozdanie ról za tydzień. Niedzielne popołudnie spędziłyśmy nad Oceanem Spokojnym. Nazbierałyśmy muszelek. Zrobimy z nich żłóbek dla Dzieciątka Jezus. To będzie taki mały prezent dla dzieci.
            Wciąż nie mamy zdanych papierów na dłuższy pobyt. Termin wyznaczono nam na 30 grudnia. A tu różnie bywa. Nam pozostaje nadzieja, że wszystko będzie dobrze, a na pewno po Woli Bożej! Po ludzku zrobiłyśmy, co do nas należało.

                                               Z serdecznymi pozdrowieniami i modlitwą
                                   – misjonarki z początku świata S. M. Donata i S.M. Jana

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz